Podczas przygotowań do ślubu musicie podjąć wiele decyzji. Tych większych, jak wybór miejsca ślubu i wesela, ale też tych mniejszych, jak wybór butów czy smaku tortu. Większość z nich podejmiecie w oparciu o swoje upodobania. Inne z uwzględnieniem wygody gości czy trendów w danym sezonie. Jednak każda z nich będzie coraz bardziej nakreślać obraz waszego wielkiego dnia. Jako, że ślub jest ekscytującym wydarzeniem, a każda kolejna podjęta decyzja przybliża was do tego dnia, to naturalne, że chcecie dzielić się swoimi wyborami z najbliższymi.

O tych bardziej znaczących decyzjach zapewne będziecie opowiadać wszem i wobec. Możesz być pewna, że koleżanki z pracy będą domagać się zdjęć sukni ślubnej czy obrączek. Na pewno nawet koledzy twojego narzeczonego będą wypytywać o miejsce wesela czy auto jakim pojedziecie do ślubu. Tym bardziej, o wszystkim będą chcieli wiedzieć wasi rodzice. Dla nich również ślub jest wielkim przeżyciem i na pewno chcą, żeby wszystko tego dnia było idealnie. Gorzej, jeśli ich “idealnie” nie bardzo pasuje do waszego.

buty

Jeśli niebyt lubiana przez ciebie koleżanka z pracy powie, że nie podobają się jej buty, które kupiłaś – puścisz to mimo uszu (a może nawet się ucieszysz, że macie inny gust). Jeśli jednak taką opinię usłyszysz od kogoś bliższego, nie będzie tak przyjemnie. Przeważnie w roli takiego Komentatora występuje przyszła teściowa, chociaż równie dobrze może to być twoja mama czy chrzestna/ciocia/babcia, jeśli są mocno zaangażowane w przygotowania. Wymieniam tu tylko żeńską część rodziny, bo to właśnie kobiety mają większą tendencję do takiej krytyki. Oczywiście zdarzają się też niezadowoleni panowie, jednak zdecydowanie rzadziej. Jeśli akurat tobie trafił się taki męski krytyk to w stosunku do niego również możesz zastosować niżej opisany sposób.

 

Takie buty nie nadają się na ślub

 

Przeszukałaś cały internet, obeszłaś wszystkie sklepy w mieście, spędziłaś na tym mnóstwo czasu, ale w końcu są – twoje wymarzone buty na ślub. Piękne, wygodne, na odpowiednim obcasie, a do tego mieszczące się w twoim budżecie. Ideał! Kupujesz, biegniesz do Komentatora z uśmiechem na ustach żeby się pochwalić, po czym słyszysz “takie buty nie nadają się na ślub”. Gdzieś w tobie umiera mała zakupoholiczka, która jeszcze 5 minut temu była dumna ze swojej zdobyczy. Naturalnie zapytasz “ale dlaczego?”, będziesz próbować bronić swojego zakupu, ale doskonale wiesz, że nic z tego. Komentatora i tak nie przekonasz. Twoje buty na pewno są za jasne/za ciemne, za bardzo błyszczące, za mało eleganckie, mają nieodpowiedni odcień bieli (nawet nie podchodź, jeśli kupiłaś buty w jakimkolwiek innym kolorze), obcas jest za wysoki, za cienki, były za tanie/za drogie, w takich na pewno ksiądz cię do kościoła nie wpuści!

Ręce opadają…

Dlaczego tak uwzięłam się na te buty? Bo to właśnie one są przyczyną nieskończonej ilości kłótni przed ślubem. Te małe, ukryte pod suknią pantofelki, na które połowa gości nie zwróci uwagi. Ważne, żeby były wygodne? Nie według Komentatora – kuzynka Zosia miała podobne i zobacz jak skończyła, rozwiedli się po 2 latach!

Nawet nie wiesz ile podobnych historii już słyszałam. Nie musi tutaj oczywiście chodzić o buty. Może smak tortu jest nieodpowiedni, wódka zbyt gorzka, limuzyna zbyt krótka, fotograf zbyt młody, bukiet zbyt skromny. Tak naprawdę może to być każda mała pierdółka dotycząca ślubu. Ale nawet jeśli jest to coś istotniejszego, Komentator zapomina o jednym – to nie jest jego dzień. Tak jak przekonywałam cię już wcześniej to jest ślub twój i twojego narzeczonego. Wszystko inne (łącznie z gośćmi) to tylko dodatek do sformalizowania przez was związku. To wam mają się podobać buty, tort, wódka i wszystko inne. Opinie otoczenia możecie wziąć pod uwagę, ale nie musicie. To jest tylko wasz dzień.

 

Jak sobie z tym poradzić

 

Co jednak zrobić, kiedy Komentator nie przyjmuje tego argumentu? Kiedy grozi, że nie zapłaci za ślub albo się wręcz na nim nie pojawi?

  • przypomnij że to wasz dzień i tylko wasz
  • wysłuchaj opinii i podziękuj za nią z uśmiechem
  • powiedz, że ją przemyślisz
  • albo że weźmiesz pod uwagę przy podejmowaniu kolejnych decyzji
  • zaznacz, że już zapłaciliście/podpisaliście umowę i nie da się nic zmienić
  • ogólnie rzecz biorąc – bądź miła, ale stanowcza, wdawanie się w kłótnie na nic się tu nie zda

Pamiętaj jednak, żeby nie odpuszczać. Szczególnie, jeśli dana rzecz jest dla ciebie bardzo istotna. Z tymi mniej ważnymi też lepiej nie przesadzać i nie oddawać wszystkich w ręce Komentatora. Istnieje bowiem spore prawdopodobieństwo, że jak dasz palec, to weźmie cała rękę.

 

Co zrobić kiedy to wszystko nie pomaga? Wytoczyć broń ostateczną i nie informować Komentatora o waszych decyzjach. Dowie się w dniu ślubu, wcześniej nie musi. Za każdym razem, kiedy będzie się dopytywał – strugajcie durnia. Nic nie wiecie, jeszcze o tym nie myśleliście, za wcześnie na takie decyzje, to ustali ktoś inny, nie zrobiliście zdjęcia, już zapakowaliście, w ogóle tego nie będzie. Róbcie słodkie oczka i szeroko się uśmiechajcie, a problem zniknie.

Ta metoda przyda się wam nie tylko przed ślubem, ale też po nim. Może nie będziecie już podejmować tylu decyzji w krótkim czasie, ale jakiś remont, przeprowadzka, kupno nowego samochodu zawsze się znajdzie.


Jakie są Twoje doświadczenia z Komentatorami? Masz jakiś w swoim najbliższym otoczeniu? Daj znać w komentarzu!